Plener, gra muzyka, zespół na żywo - Marina, Marina, Marina.
ALEKSANDER (w garniturze, pod krawatem): Kochani! Marina, Marina! Czy Legnica leży nad morzem? Kochani, czy Legnica leży nad morzem? Pan kiwa głową, że tak, pani że nie! Oboje macie rację! Kochani, nad morzem, nad morzem wyobraźni, morzem nadziei, morzem złudzeń. Ale nie leży, nie leży! Chociaż, jak mówią, nazwa determinuje, ale my się nie damy. Środek, sam środek, jesteśmy w samym, kochani, środku. Środek Europy, środek świata, kosmiczny pępek, środek galaktyki to właśnie tu. Kochani, Bóg tworzył świat sześć dni, siódmego legł pośrodku odpocząć. Na pamiątkę tego wydarzenia miejsce to nazwał Legnica. I tak płynnie nawiązując witam was serdecznie na wieczorze wieńczącym wielki piknik hospicyjny.
Zespół, koniecznie z blondynką na wokalu, gra "Viva España". Aleksander przekrzykuje ich. W refrenie śpiewa z nimi zmieniając słowa na "Viva Legnica".
ALEKSANDER: Kochani, atrakcji było co niemiara, bawiliście się, kupowaliście, losowaliście losy na naszej loterii, a wszystko to po to, aby naszym legnickim odchodzącym od nas przyjaciołom, a kto wie, może i nam samym zapewnić godne pożegnanie. Kochani, my w Legnicy lubimy pożegnania, jesteśmy miastem pożegnań! Tym razem walczymy o to, aby pożegnania te odbywały się w sposób godny i nie uwłaczający. Viva Legnica! Najdrożsi, nadszedł wieczór, ale zanim powiemy dobranoc naszym księżom i naszym księżniczkom, na scenę wejdzie pan koordynator, który zapowie ostatni punkt. Punkt dla nas. Punktówka!
Zespół gra "A teraz idziemy na jednego". Na scenę wchodzi ubrany według najnowszej mody niemieckiej koordynator.
KOORDYNATOR: Proszę państwa, powiem tylko tyle, że główne cele projektu „Wspólna przyszłość”, którego częścią jest legnicki piknik hospicyjny, to: działanie wbrew podziałom w różnorodności międzykulturowej, obywatelstwo europejskie ponad inne obywatelstwa, rozwój umiejętności międzykulturowych uczestników projektu, działania w zakresie promowania dialogu międzykulturowego, przygotowanie materiałów dla nauczycieli, tworzenie partnerskich relacji w ogóle, prezentacja i promocja kultury i edukacji ze szczególnym uwzględnieniem mniejszości jakich się da, podniesienie atrakcyjności obywateli, dobrze pojęta lokalność. A teraz będziemy was wszystkich grzebać. Żart, żart. No więc, „Wspólna przyszłość”. Nie ma przyszłości bez przeszłości, jak wiadomo, i jaka będzie nasza przyszłość dowiemy się, patrząc w przeszłość, więc pan Jurek w tym właśnie celu cofnął się w przeszłość. Teraz nie żartuję. I to aż do roku 1842, kiedy otwarto pierwszą wypożyczalnię wideo w Legnicy. Żartuję. Panie Jurku, oddaję panu mikrofon.
PAN JUREK (ubrany na sportowo): Pomyśleliśmy, żeby zrobić pierwszą sztukę, która tu była zrobiona, jak otwarli teatr. To się nazywało... przepraszam, może pan.
KOORDYNATOR: Der Sohn der Wildnis.
PAN JUREK: Zgadza się. Napisał... Przeczyta pan?
KOORDYNATOR: Eligius Franz Joseph Freiherr von Münch-Bellinghausen.
PAN JUREK: To było tu zagrane, proszę sobie wyobrazić, jako jedne z pierwszych, bo on to napisał dopiero co w zasadzie i wcześniej było w Wiedniu, a niedługo potem tu. I potem w 1908 w Hollywood zrobili z tego film. On się nazywał Griffith, ten reżyser, on potem był znany. Film się nazywał: „Ingomar, syn puszczy”, no ale to już było pół wieku później i pewne rzeczy już inaczej wyglądały. No, krótko mówiąc, nie było łatwo, bo do polskiego tłumaczenia dotrzeć to w ogóle, więc pan Olek nam przetłumaczył, za co dziękujemy! To jest taka opowieść o dziewczynie z dobrego europejskiego domu, która się spotyka z barbarzyńcą o imieniu Ingomar i ten barbarzyńca ją posiadł, ale przyjął jej kulturę i to nam się wydawało jakoś tam ciekawe, co podkreśliliśmy metaforyką.
KOORDYNATOR: Panie Jurku! Bo jak zacznie padać, to nici! Pan się streszcza, przepraszam.
PAN JUREK: No bo państwo się możecie zdziwić, ale to też wymogi projektu i jakoś też tak po prostu metaforycznie postanowiliśmy z panem Olkiem i z panem koordynatorem, że główne role zagrają przedstawiciele naszych legnickich mniejszości. I tak Akteę, matkę zagra pani Łemka, a jej córkę Partenię, pani Romka. Wydało nam się to adekwatne, skoro w 1842 roku akcja się rozgrywała w starożytnej Marsylii, gdzie mieszkali Grecy, a grali ich, jak wiadomo Niemcy.
KOORDYNATOR: Panie Jurku! Proszę państwa! „Ingomar, syn puszczy” w XXI wieku! Zapraszamy aktorów!
AKTEA Zastanów się, Polidor jest bogaty,
mężczyzna w sile wieku, wdowiec, tak to prawda,
lecz bogaty. Mężczyzna stateczny, wiarygodny
i chce cię za żonę.
Przez scenę przemyka Polidor w polskim mundurze.
PARTENIA Słońce zachodzi. Dość już dziś uszyłam.
Oliwki u naszego sąsiada muszą być zebrane.
Więc pospieszę tam.
AKTEA Nie! Zostań!
Niech tylko usłyszę, żeś oszołomiona!
Dość dziecięcych głupstw, dziwactw i kaprysów,
bycia rozkoszną! Czas nareszcie nadszedł
okiełznać dziką, niestałą naturę!
I poważne dać baczenie na poważne słowa!
PARTENIA Słucham cię, matko.
AKTEA Więc powiedz mi, gdzie zawsze błądzi, gdy mówię do ciebie, twoja wyobraźnia?
Po górach i dolinach, jak to zwykła czynić.
Kolejny dzień w pogoni za motylem.
Najwyższy czas dla wiosennych twych młodzieńczych wdzięków
lec, czekając na jesień. Tylko młodość
zachęca miłość. Młodość odchodzi zanim zdążymy o tym pomyśleć.
Smutku pełno w niezamęściu
samotny złoty wiek i każda głupia kpina.
I to wszystko będzie twoje, ponieważ twój umysł
odmawia baczenia na mądre rady i oferty
krnąbrność bogów. Medon pierwszy ze wszystkich
był przez ciebie odrzucony.
PARTENIA Ponieważ był stary i nieruchawy.
I nie mówił nic poza reprymendami.
Przemyka Medon w niemieckim mundurze.
AKTEA Ewander też.
PARTENIA Pachnący ziołami, olejkami i maściami.
Być z nim to gorsze niż wziąć fizycznego.
Przemyka Ewander w radzieckim mundurze.
AKTEA Dobrze! Rób tak dalej! Zdepcz stopami swoje szczęście!
Skrucha nigdy nie błądzi, czekając na szaleństwo.
Ty myślisz tak być może, że na drzewie życia
są kwiaty dla ciebie rzadkie i oniemiałe wspaniale bardzo.
ALEKSANDER Dziękujemy paniom! Czekamy w napięciu, kim będzie Ingomar, ów wybrany przez Partenię barbarzyńca, który ją wybierze?
Zespół gra: "Mam chusteczkę haftowaną". Zaczyna padać deszcz.