Legnica to miejsce „pęknięte” i z tego pęknięcia nasz Teatr buduje opowieść. To prawie zawsze niemieckie miasto opanowała w 1945 roku Armia Czerwona, która z Legnicy uczyniła swoją twierdzę. Siedziba pruskich grenadierów została siedzibą sztabu generalnego armii ZSRR na Europę Wschodnią. Miała być – w razie wybuchu III wojny światowej – lokalnym lotniskiem dla sowieckich bombowców, gdyby w drodze na Paryż musiały zatankować paliwo… 

 W wyniku porozumień jałtańskich Legnica przypadła Polakom i oni – zawsze w symbiozie, ale i w sporze z Rosjanami, często niszcząc niemiecką historię – zaczęli budować jej tożsamość. Nigdy łatwą, zawsze popękaną.

 

 Chcemy rozmawiać z Wami o teatrze, którego sceną jest miasto. Nasz Teatr znany jest z tego, że wkracza w różne przestrzenie – do starej hali fabrycznej, zrujnowanego kina, zniszczonej sali teatralnej, zabytkowego kościoła, dziedzińca zamkowego. Naznaczamy te przestrzenie żywą obecnością, a grając w nich systematycznie, przywracamy je do życia, często ratując przed zagładą.

 

 Pakt pomiędzy teatrem a publicznością oparty jest nie tylko na autentyczności, której źródła leżą w sytuacjach prezentowanych widzom na scenie. Nasz teatr to ludzie – aktorzy, którzy nie boją się krwi, potu czy mało komfortowych warunków sanitarnych, w jakich przychodzi im występować. Ten rodzaj realizmu definiuje nasz charakter pisma.

 

 Najważniejsze z naszego punktu widzenia jest piękno wybranego do grania miejsca i jego naturalne otoczenie. Jeśli pada tam deszcz, aktorzy też mokną. I nie ma udawania w naszym stylu gry – jeśli aktor upada, uderza w prawdziwy beton na podłodze i tarza się w kurzu. Te różne przestrzenie wymagają przecież każdorazowo innego sposobu grania, mówienia i ruchu scenicznego. I choć często zmagamy się z tymi przestrzeniami, uczymy się też od nich pokory. Nie podbijamy ich przecież jak zdobywcy, ale przywracamy lokalnej społeczności. Dzieje się tak zarówno w Legnicy, jak i na wyjazdach w całym kraju. Niekiedy sprawia to, że lokalne władze okazują ruinom swą łaskę i je ocalają. Wydaje się ważne, że teatr przekracza w ten sposób własne granice i dosłownie kształtuje rzeczywistość społeczną. Bez wątpienia jest to nowe pole działań teatralnych, pole nie do końca zagospodarowane, gdy – mówiąc otwarcie – teatr zmienia rzeczywistość.

 

 Odyseja naszego teatru trwa już 20 lat. Zaczęło się od małych wiejskich kościółków, gdzie miejscowi chłopi pomagali aktorowi odgrywającemu Chrystusa dobrze przygotować się do Pasji. Dziś gramy też w wielkich poindustrialnych przestrzeniach. I każda z nich tworzy od nowa inny świat, inną rzeczywistość. Wierzymy, że daje to i nam, i widzom to, co bodaj w życiu najważniejsze: wiarę i nadzieję na lepszy świat.